Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
Petrus

Iron Man 3 (2013)

2 replies w tym temacie

Recommended Posts

7542858.3.jpg

 

Entuzjastów uspokajam, sceptyków zapewniam: "Iron Man 3" to najlepsza odsłona przygód Tony’ego Starka i wspaniała wizytówka filmowego portfolio Marvela. Pęknięta maska blaszanego herosa, którą tak chętnie wykorzystywano w materiałach promocyjnych, okazała się symbolem mówiącym tylko połowę prawdy o filmie Shane'a Blacka. Drugą dopowiada olbrzymi, cycaty królik – świąteczny prezent bohatera dla jego ukochanej. Ironia idzie pod rękę z patosem, a rozbuchane kino akcji ściera się z szaloną komedią. Stawiam kombinerki i prądnicę, że efekt zadowoli miłośników obydwu gatunków.

 

"Iron Man" był kolejnym wariantem opowieści o "mocy i odpowiedzialności". Sequel traktował o ekshibicjonistycznym aspekcie charakteru Tony'ego Starka i rozwijał wątek jego narcyzmu. Trzecia część wydaje się w warstwie fabularnej najcięższa. Przyszedł bowiem czas, aby los podważył wreszcie bohaterstwo Starka i zmusił go do odpowiedzi na fundamentalne pytanie: czy Iron Man istnieje bez chroniącej jego ciało, ultranowoczesnej zbroi?

 

Ów okrutny los ma w filmie dwa oblicza: enigmatycznego terrorysty Mandaryna i bezwzględnego naukowca Aldricha Killiana. Obydwie postaci, zagrane z mistrzowską dezynwolturą przez Bena Kingsleya i Guya Pearce’a, wydają się sednem konwencji całego obrazu. Pierwszy z bohaterów, krzyżówka doktora Fu Manchu i szalonego dżihadzisty, odsyła nas do rewizjonistycznych trendów we współczesnych adaptacjach komiksów. Drugi jest elementem hołdu złożonego klasyce kina sensacyjnego – to wyrazisty i przegięty szwarccharakter w kremowym garniturze, sypiący z rękawa zabójczymi ripostami. Tego, jak rozwijają się ich wątki, nie zdradzę, jednak na Waszym miejscu trzymałbym szczękę.  


Konstrukcyjne podobieństwo do znanych i kochanych "sensacyjniaków" nie jest oczywiście przypadkowe. Shane Black, autor scenariuszy "Zabójczej broni", "Ostatniego skauta" i "Bohatera ostatniej akcji", to nieodrodne dziecko rzeczonej tradycji gatunkowej.  Jego rodowód nie daje o sobie zapomnieć i chodzi nie tylko o finał rozegrany w scenerii rodem z "Zabójczej broni 2", ale przede wszystkim – o perfekcyjne zbalansowanie akcji i humoru. Właściwie cały utwór zbudowany jest z dramatycznych scen zakończonych nagłą, humorystyczną puentą: kiedy już wydaje się, że od Ważnego-Wyznania-Pojawiającego-Się-W-Momencie-Największej-Desperacji nie ma dokąd uciec, reżyser robi nagły zwrot i finezyjnie rozładowuje ciężkawą atmosferę. W najgorszym wypadku przymusza nas do śmiechu. W najlepszym – udowadnia, jak wiele tracą inni superbohaterowie Marvela bez reżysera jego formatu. Jego obraz naszpikowany jest taką ilością kapitalnych pomysłów inscenizacyjnych i choreograficznych (w większości wykorzystujących nowe kombinezony Iron Mana), że starczyłoby ich na kolejną trylogię. Widać zresztą, że specjaliści od efektów specjalnych byli na służbie u reżysera, bo ani przez moment fenomenalne sekwencje CGI nie przesłaniają samej opowieści.  

Kiedy poniżony przez Mandaryna Stark poznaje na prowincji zakochanego w majsterkowaniu chłopca, historia zatacza koło. W krótkim i elegancko poprowadzonym wątku reżyserowi udaje się uchwycić to, co od początku było istotą opowieści o Człowieku z Żelaza. Cofa wieczne dzieciaki do czasów, w którym jedynym marzeniem było zbudowanie wielkiego robota i posłanie go do boju. Przeciw psu, przeciw bratu, przeciw światu.

 

383159.1.jpg

 

383161_1.1.jpg

 

395795.1.jpg

 

395796.1.jpg

 

395797_1.1.jpg

 

406701.1.jpg

 

 

Obsada:

 

250552.2.jpg Robert Downey Jr. Tony Stark / Iron Man

 

252745.2.jpg Gwyneth Paltrow Pepper Potts

 

242756.2.jpg Don Cheadle Pułkownik James Rhodes / War Machine

 

240061.2.jpg Guy Pearce Aldrich Killian

 

242846.2.jpg Rebecca Hall Maya Hansen

 

319421.2.jpg Jon Favreau Happy Hogan

 

232398.2.jpgBen Kingsley Mandaryn

 

317823.2.jpg James Badge Dale Savin

 

 

http://www.filmweb.pl/

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • Like 1

Według mnie przekładanie komiksów na filmy daje słąbe rezultaty, może po prostu jestem jeszcze z tego pokolenia mniej "mulltimedialnego", ale uważam że postacie, fabuła i wątki są dużo bardziej okrojone i mniej fantastyczne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×